czwartek, 8 grudnia 2011

Inwigilacja

K. wstaje do pracy wcześnie, bardzo wcześnie. Woli być w pracy już o 7 rano by potem mieć więcej dnia dla siebie i U. Dziś jednak poczyniła niewielkie odstępstwo i wyszła z domu dwadzieścia minut później. Wsiadła do autobusu, usiadła koło jakiejś Pani X i już chciała wyciągnąć mp3...
- o to pani dziś zaspała? - zagaiła Pani X
- słucham? - zdziwiła się K. bo przysiąc by mogła, że Panią X widzi pierwszy raz w życiu i nigdy nie zamieniła z nią słowa.
- no dziś później pani jedzie niż zwykle, no ale taka pora, można zaspać fakt... - kontynuowała Pani X
- ale... yy... - K chciała coś powiedzieć ale nie wiedziała w sumie co
- dobrze, że nie tak daleko Pani ma bo niektórzy to jadą i jadą do tej pracy a pani to pewnie o 6 może wstać...

K. nie skomentowała. Zaczeła sie zastanawiać tylko jak bardzo ludzie musza sie nudzić, że tak bardzo interesują się życiem innych. Na domiar złego wyciągają własne wnioski niekoniecznie zgodne z rzeczywistością. I czemu ma to niby służyć?


A teraz K. idzie spać. Bo jak przypadkiem zaśpi, to zapewne zostanie to zauważone, odnotowane i rozliczone ;)

środa, 7 grudnia 2011

Lekko nadpsuta K. ;)

U. spojrzał K. głęboko w oczy... Następnie zlustrował wzrokiem całą twarz i jego oczy zatrzymały się na jednym małym detalu...

- oj tu masz zepsuta skóra! - troskliwie odrzekł U. po znalezieniu małego, niewinnego pryszczyka...

wtorek, 6 grudnia 2011

Zakaz

U. przed wyjazdem do Bawarii na dłuugie 2 miesiące :(, udziela K. ostatnich wskazówek...
- ale na blender to masz zakaz!
- ale dlaczego??!!
- bo tu w środku są takie ostre i ich nie da sie wyciągać jak czyścisz i zaraz nie bedziesz miała połowy palców!
- ale 2 miesiące bez blendera mam żyć?
- no za to, że masz wszystkie palce to chyba warto, no nie?
- ...

sobota, 3 grudnia 2011

nie ma to jak uciągnąć sobie dobrą pizzę ;)

U. bardzo lubi pewną włoską restaurację we Wrocławiu. W zasadzie jeśli ma jeść na mieście to zawsze tam. Ostatnio właściciel tejże restauracji otworzył w tej samej galerii inną restauracje - Steak House. K. od razu przypadło do gustu, U. jako wegetarianinowi od 6 roku życia nie tak bardzo...
- Szkoda U. że nie jesz mięsa - tu pewnie jest pyszne jedzenie.
- no to kiedyś tu idziemy i ja ciągne coś z Capri!


K. ubawiła się wizją "ciągnięcia" gigantycznej pizzy z Capri, acz kelner uznał, że chyba byłoby to możliwe :))))))

sobota, 19 listopada 2011

Foch ;)

- no ale U. czemu nie zrobisz...?
- ale Ty marudzisz, normalnie masakra!
- oj U. nie denerwuj się...
- idź, focha mam!
- no skoro foch to trudno, ide coś robić
- ale jak to idziesz? masz gdzieś mój foch? 
- :-)

wtorek, 15 listopada 2011

Wycieczka

K. jest wrogiem obrotowych drzwi w rozmaitych Centrach Handlowych. Albo to drzwi są wrogiem K. Złośliwie i z premedytacją zawsze przechodzi przez boczne drzwi. Za nic ma tabliczkę z napisem "Wejście dla wycieczek"...

- Przepraszam, nie widziała pani tabliczki informującej o tym, że to wejście dla wycieczek? - zagadnął K. tuż przy wejściu Pan W Czerni
- Widziałam... - zgodnie z prawdą odrzekła K.
- To czemu pani przechodzi? - kontynuował Pan W Czerni
- Bo ja jestem wycieczka, tylko się zgubiłam! - odrzekła K., zarzuciła uśmiechem i rozpoczeła zwiedzanie Przybytku Nadzieji (na znalezienie właściwej i jedynie słusznej czapki)

Bo Panowie W Czerni to czasem jacyś nerwowi są...

piątek, 11 listopada 2011

Mecz

U. będący wielkim fanem Ligi Narodowej Niemiec (czy jak oni sie tam zwą) zaplanował na dzisiejszy wieczór kibicowanie tymże osobnikom. Jako że K. nie może pojąć dlaczego 22 dorosłych facetów ugania się za jedną piłką zamiast kupić sobie własną, odmówiła towarzyszenia U. przed telewizorem.

- no oglądaj ze mną...
- nie U. to nie dla mnie
- ale będzie mi ciężko oglądać bez Ciebie
- to nie oglądaj :)
- eee... nie, aż tak ciężko chyba nie bedzie...